Na PokerStrategy.com jest kilka blogów graczy realizujących podobny cel.
Mogę tylko życzyć powodzenia, będzie Ci potrzebne, bo ciężki kawałek chleba chcesz wybrać.
Najważniejsza jest konsekwencja, wytrwałość oraz odporność psychiczna.
Filmy, trenerzy - to wszystko pomaga - ale przede wszystkim samodzielna praca - tego nic nie zastąpi.
Dobrze wybierz pokerroom do swoich celów - rakeback (także w postaci różnych turniejów VIP) to istotny składnik zarobków gracza pro.
Sentencja w nazwie bloga mnie kupiła, bardzo dobry chwyt. Zaglądać będę, niestety fanem blogów cash nie jestem z racji tego, że nie jestem graczem cash
Jako że czytając stosy blogów, przeważnie staram się być z boku i nie komentować to jednak ten Twój blog jest wyróżniający i jakiś taki "inny" czym mnie w jakiś sposób zainspirował i też znajdzie się w tych blogach, które przy każdym nowym wpisie będę śledził niekoniecznie komentując
Przede wszystkim :
W 2008 roku przegapiłem moment, w którym mogłem zająć się pokerem profesjonalnie.
Był to czas, kiedy poziom na NL50 był podobny do dzisiejszego NL5, a możliwość zdobycia wiedzy nie była aż tak prosta, jak dziś.
Widać że w pokera masz styczność nie od dziś po rejestracji na Strategy, dlatego mega szacun za te słowa. Jesteś jedną z niewielu osób, która to zauważa i ba publicznie o tym piszę
Co do rad to takie dwa niewielkie błędy wychwyciłem, mianowicie :
Zaczynam od NL2 SH
- przy 125$ wchodzę na NL4
- przy 250$ wchodzę na NL10
- przy 625$ wchodzę na NL25
Myślę, że przy doświadczeniu jakie masz, odłożonych funduszach na czarną godzinę, które pozwolą Ci przetrwać te kilka miechów, radziłbym zmniejszyć wytyczne co do NL4 ( albo miksować z NL2 ), żebyś jak najszybciej poczuł ewentualną różnicę. Spokojnie mając 80-90$ możesz wskoczyć na ten limit ... NL10 bez zastrzeżeń z tym że pewnie przy 200 już bym opuszczał ten limit niżej, natomiast zastanowiłbym się jeszcze raz nad tymi "25" IMO jest to kwota dosłownie na granicy ryzyka, czyli może być tak, że wejdziesz, zaliczysz nieudany dzień i szybko ten limit opuścisz, te 625$ ( 25BI ) byłby dobrą wytyczną na rozpoczęcie "przygody" z NL25 czyli miksowaniu NL10 z NL25. Tak całkowicie realnie to zapewne na Twoim miejscu myślałbym o NL25 przy kwocie 1000$ ( no 800$ takie minimum [ zakładając że po primo nie chcesz schodzić niżej a secundo cały czas myślisz o wyższych pułapach ] ).
Jeszcze na koniec dodam, że nie łącz myślenia pasja - poker - praca, bo to trochę jak jadąc za granicę znając tylko ojczysty język i niekoniecznie wynagrodzenie za Twój ciężko poświęcony czas spełni Twoje oczekiwania ..., ale broń Boże nie pomyśl, że próbuje zrobić na wstępie z Ciebie Ikara.
Co do artykułów czy filmików na pewno znajdą się jakieś prosy, którzy Ci pomogą i kończąc życzę wytrwałości owocującej w sukcesy
Napisane przez zbok
Zaczynam od NL2 SH
- przy 125$ wchodzę na NL4
- przy 250$ wchodzę na NL10
- przy 625$ wchodzę na NL25
Jeśli grałeś już wcześniej, masz jako takie pojecie o pokerze, a piszesz że grasz 4 stoliki to na NL4 powinieneś wchodzić wcześniej, powiedzmy przy 60$. NL10 atakowałbym mając 150$. Im szybciej wyjdziesz z micro tym lepiej.
- na naukę poświęcałbym jak najwięcej czasu. Jeśli masz go dużo to nawet więcej niż 50/50 nauka/gra.
- lepiej grać bez huda niż z nim ale błędnie interpretować dane. Trackery jednak są niezbędne aby analizować swoją grę.
- kołczing: sądzę że do NL25, a może i wyżej powinieneś dojść samodzielnie. Korzystając z materiałów w necie, analizie swojej gry, pomocy starszych i mądrzejszych kolegów np. po dołączeniu do jakiejś grupy. Jeśli zatrzymasz się w jakimś momencie to wtedy warto podbić do jakiegoś dobrego trenera i współpracować z nim.
Najważniejsza jest konsekwencja, wytrwałość oraz odporność psychiczna.
Też tak uważam. Znam siebie i wiem, że jeżeli wszystko odpowiednio zaplanuje to nie zabraknie mi żadnego z powyższych.
Mam znajomego, z którym kiedyś pracowałem, rzucił wszystko i zaczął grać MTT - chyba najbardziej tiltogenną odmianę. Widziałem ile czasu poświęcał na rozwój i analizy.
Teraz podróżuje, gra turnieje i robi to, co kocha.
Wiem, że żeby coś osiągnąć trzeba bardzo ciężko pracować i niewielu się udaje, ale jeżeli nie spróbuje to nie będę wobec siebie fair.
Dobrze wybierz pokerroom do swoich celów - rakeback (także w postaci różnych turniejów VIP) to istotny składnik zarobków gracza pro.
Możesz polecić jakieś roomy?
@SooNicee
Ja z kolei nie gram SnG a Twój blog kilka dni temu odwiedziłem. Zgadnij dlaczego?
Zapraszam i mam nadzieję, że będzie się podobać.
Jeśli grałeś już wcześniej, masz jako takie pojecie o pokerze, a piszesz że grasz 4 stoliki to na NL4 powinieneś wchodzić wcześniej, powiedzmy przy 60$. NL10 atakowałbym mając 150$. Im szybciej wyjdziesz z micro tym lepiej.
BRM jest rzeczą, której zamierzam przestrzegać bardzo mocno. Niezależenie od limitów. Daje mi to komfort psychiczny.
Czas na przejście poszczególnych limitów wypełnia mi nauka i nie chcę wywoływać dodatkowej presji.
Po napisaniu pierwszego posta poczułem ulgę. Zbierałem się do tego dość długo.
Zacząłem myśleć, zadawać sobie pytania i nawet nie wiem kiedy zrobiła się piąta rano więc poranek nie był lekki.
Znam dobrze to uczucie, tą bezsenność - to Strefa Komfortu się o mnie upomina "Po co będziesz to robił, skoro teraz jest ok?", "Co zrobisz jak się nie uda?" - to takie modelowe pytania, które przewijają się przy podejmowaniu ważnych i niepewnych decyzji.
Nie ze mną te numery.
Za dużo razy już dałem krok w nieznane i wiem, że skro taki niepokój się pojawił to znaczy, że warto w to pójść.
Jest to coś, na czym mi zależy.
Mam kilka spraw do załatwienia w firmie, ale później zaczynam planować.
Zarządzałem w życiu wieloma projektami i wiem, że planowanie jest fundamentem więc nie zamierzam się z tym spieszyć.
Myślę, że kiedy będę miał już ramy po prostu wkleję je tutaj z nadzieją, że ktoś pomoże mi i wytknie błędy/coś podpowie.
@Witek24
Dzięki, mam świadomość, że 10k to żadne volume.
Na podstawie takiej liczby rąk, rozegranych w określonym czasie, będę w stanie zaplanować dalsze działania.
Zobaczymy ile godzin będzie mi na to potrzebne grając 4 stoły (na razie).
Wiele chodzi opinii, że już się nie da, że wszystko się skończyło. Pamiętam 'zboczoną kuchnię' i też życzę powodzenia. Pokaż że z odpowiednią spiżarnią cech jeszcze się da
@erefkey
Fajnie, że ktoś jeszcze pamięta ten projekcik.
Pisanie postów z przepisami zajmowało mi mnóstwo czasu, ale bawiłem się przy tym świetnie.
Mam też sentyment do tego bloga bo był świadkiem sporych zmian w moim życiu.
Kto wie, może kiedyś do tego wrócę bo gotuję cały czas
Pomimo niewyspania i ogólnego, poniedziałkowego sajgonu usiadłem do kart.
Zagrałem godzinną sesję na czterech stołach i mam kilka wniosków.
1. Żeby zrobić założone volume muszę grać 4 sesje w tygodniu po 2h każda (przerwa 15-20 minut).
Grając cztery stoły w godzinę mam ok. 350h.
Przy powyższym założeniu powinienem wykręcić ponad 11k rąk.
Mało, ale od czegoś trzeba zacząć.
Już wiem, że nie gram w poniedziałki - ten tydzień traktuję jako rekonesans więc robię wyjątek.
Od przyszłego tygodnia gram we wtorki, czwartki, soboty i niedziele.
Co mogę zrobić aby poprawić volume?
- W przyszłym miesiącu wydłużę czas sesji o 20 minut.
Będę to robił co miesiąc aż dojdę do dwóch sesji po 90min (z 15 - 20 minutową przerwą).
- Co miesiąc dokładam jeden stół.
2. Potrzebny mi program do analizy gry.
Na NL2 nie mam zamiaru inwestować w żaden rozbudowany tracker dlatego instaluję SideKicka.
Potrzebuję jedynie dostępu do bazy rozegranych rozdań, z możliwością szybkiego wstawienia rąk do oceny.
Nie pamiętam, czy ten program ma jakiś podstawowy HUD, ale nawet jeżeli tak, na NL2 nie będę z niego korzystał.
3. Opracuję schemat "wejścia w grę".
Doszlifuję to jutro, ale wstępnie:
- 10 minut medytacji dla wyciszenia
- ocena samopoczucia
- przeanalizowanie pięciu przegranych rozdań z poprzedniej sesji
4. Table Selection
Zanim zacznę właściwą sesję poświęcę czas na znalezienie odpowiednich stołów.
Wiem, że to NL2 ale chodzi o wyrobienie tego nawyku, co z pewnością zaowocuje w przyszłości.
Nie wiem czy możliwe jest używanie trackerów na iPoker ale się dowiem
Możecie polecić jakiś program który nie potrzebuje HM ani PT?
W to jestem w stanie zainwestować bo wiem, że nawet na tym limicie szybko się zwróci.
Ogólnie jestem zadowolony z tej krótkiej sesji bo walczę z poważnym leakiem i widzę, że zaczynam wygrywać.
Wcześniej co chwilę sprawdzałem kasjera i porównywałem punkty na stole ze stanem mojego stacka
Teraz po prostu tego nie robię.
Żałuję, że na Winnerze nie ma opcji wyłączenia widoku salda (jak na P*) bo przez to, od czasu do czasu, oko ucieknie na stan konta.
Macie jakieś sprawdzone sposoby na wyeliminowanie tego nawyku?
Sam, póki co, przekonuję się że chodzi o volume i dobrze podjęte decyzje a nie o stan konta.
Jeżeli będą dobrze podjęte decyzje i odpowiednia liczba rozdań to będzie na plus.
Niby proste ale widzę, że wciąż mam z tym kłopot.
Tyle na temat dzisiejszej sesji.
Zaraz wkleję post dotyczący planowania.
Podzieliłem wpis na dwie części - rozpisałem się bardziej niż myślałem.
Jutro zaczynam planować swój rozwój i wyznaczać cele.
Chciałbym opracować plan na najbliższe trzy lata.
Wiem jak to brzmi, ale wiem też, że to po prostu działa.
Myślę, że wiele osób nie realizuje się w życiu z dwóch powodów:
1. Nie wiedzą co chcą osiągnąć, co będzie dla nich spełnieniem.
Wbrew pozorom nie jest to proste i dojście do tego zajęło mi wiele czasu.
Wiem, że wiele osób ma z tym problem i przez to mota się bez celu, popada w depresję i wyznaję zasadę "chujowo ale stabilnie".
Jest to temat rzeka i jeżeli będą chętni, to polecę kilka książek na ten temat.
2. Nie planują nic na dłuższy okres czasu.
Może nie wiedzą jak się za to zabrać? Może przeraża ich ogrom pracy, jaki trzeba wykonać? Nie wiem.
Sam raz już przygotowałem taki plan i wiem, że wymaga to na prawdę solidnego pracy i myślenia w kilku płaszczyznach.
Mniejszych projektów (na kilka/kilkanaście miesięcy) zrealizowałem już kilka.
Stosuję w tym celu metodę Vonneguta.
Ten amerykański pisarz miał dość ciekawy sposób na swoją twórczość.
Wymyślał zakończenie książki a następnie, cofając się krok po kroku, dopisywał poszczególne wątki fabuły.
Postępuję podobnie:
- wyznaczam sobie cel jaki mam do osiągnięcia,
- stan w którym uznam, że został zrealizowany,
- czas w jakim chcę go osiągnąć
- rozpisuję kroki wstecz, aż do momentu dojścia do chwili obecnej
- przypisuję im termin, w jakim mają zostać zrealizowane
I uwierzcie, to działa.
Wiesz co masz robić, wiesz dlaczego to robisz i wiesz kiedy osiągniesz swój cel - coś pięknego.
Oczywiście w tracie realizacji każdego projektu mogą pojawić się czynniki, które zmienią założenia i terminy.
Wynika to z faktu, że nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć w momencie jego pisania.
Wówczas to my decydujemy czy trzymamy się pierwotnych założeń, adjustujemy je do nowych okoliczności, czy całkowicie zmieniamy naszą drogę ale nie zapominamy o celu.
Rozpisałem się trochę i znowu wyjdzie ściana tekstu więc podobnie jak w przypadku pierwszego punktu, wszystkim zainteresowanym mogę polecić kilka ciekawych tytułów.
Na teraz polecam ten krótki wykład na temat multiplanowania:
Bardzo przystępnie podana dawka wiedzy, która pozwoli zainteresowanym poznać zasady takiego działania.
Sam często do niego wracam.
przeczytaj to, masz problem z hazardem. Popros kogos bliskiego o pomoc
Dzięki mamo, dam radę
Żeby nie robić Ci przykrości przeczytałem załączony artykuł.
Z 19 pytań na 16 odpowiedziałem "NIE".
Chyba nie jest źle
A tak serio, jeżeli traktujesz poker jako grę hazardową i stawiasz na równi z ruletką i automatami to raczej nie mamy pola do dyskusji.
Znam ludzi uzależnionych, wiem jak się zachowują, co potrafią zrobić żeby "się odbić" i uwierz, że nie mam z nimi nic wspólnego.
Wiem, że granica jest cienka ale mocno stąpam po ziemi więc spokojnie.
ty stąpasz mocno po ziemii? Masz 53$ i nie masz pojecia czym jest granie for living, nawet nie masz trackera, a chcesz rezygnować z firmy i poświęcać swój czas żeby podróżować i grać w karty?
granie for living to nie tecza i kucyki, wyjdz na sparer z psem, pooddychaj swiezym powietrzem. Zycie jest piekne, nie marnuj czasu na hazard. Przy twoim obecnym stanie wiedzy i ogarniecia oraz ilosci czasu ktora mozesz na to poswiecic bedziesz mogl sie z tego utrzymywac za drobniaki nie wczesniej jak za 2-3 lata, a moze nawet i nigdy bo wszyscy teraz sie ucza i 10k rozdan... prosze cie
jedyna szansa zebys mial z tego wiesze siano to po prostu trafienie zlotego strzalu, sam sobie odpowiedz czy to nie hazard
Jest jedno małe "ale" - nie planuję zamykać firmy jutro.
Czeka mnie kilka miesięcy ciężkiej pracy i przygotowań. Pisałem o tym w pierwszym poście.
Na ten moment nie wiem na 100% czy zamknę firmę.
Mam taki zamiar ale nie wiem jak będzie prosperować za kilka miesięcy.
Może ją sprzedam i zostawię dla siebie część udziałów? Może splajtuję przez koniunkturę? A może wykończy mnie konkurencja? Może rozrośnie się tak, że nie będę musiał pracować do końca życia?
Sam przyznasz, że sporo tych niewiadomych, nawet dla mnie. A co dopiero dla człowieka, który "zna" mnie z kilku wpisów na forum.
Napisane przez tapczandzwo
ty stąpasz mocno po ziemii? Masz 53$ i nie masz pojecia czym jest granie for living, nawet nie masz trackera, a chcesz rezygnować z firmy i poświęcać swój czas żeby podróżować i grać w karty?
granie for living to nie tecza i kucyki, wyjdz na sparer z psem, pooddychaj swiezym powietrzem. Zycie jest piekne, nie marnuj czasu na hazard. Przy twoim obecnym stanie wiedzy i ogarniecia oraz ilosci czasu ktora mozesz na to poswiecic bedziesz mogl sie z tego utrzymywac za drobniaki nie wczesniej jak za 2-3 lata, a moze nawet i nigdy bo wszyscy teraz sie ucza i 10k rozdan... prosze cie
jedyna szansa zebys mial z tego wiesze siano to po prostu trafienie zlotego strzalu, sam sobie odpowiedz czy to nie hazard
Co tak się uparłeś na ten hazard.
Uważasz, że stanie się jakaś tragedia jak człowiek utopi te 53$? Firma przez to padnie? Umrze z głodu? Mieszkanie mu zlicytują?
Nie uda się, przegra 53$, będzie szukał dalej swojej drogi życiowej i zawodowej.
Jeżeli nie spróbuje - a kariera nie ułoży się po jego myśli - to do końca życia będzie sobie pluł w brodę, ze nie zaryzykował, nie podjął wyzwania, które mogło zmienić jego życie.
53$ to naprawdę niewielka cena za szansę na realizację marzeń.