Chciałem rozpytać.
Bo jest to podobno specyfik pomagający na trawienie białek.
Mój problem jest taki że zmieniłem żywienie w sumie niezdrowe na niby bardziej zdrowe (według mnie). Od zawsze w sumie słabo było u mnie po spożyciu niezdrowego żarcia (fast food,chińczyk,chipsy). Nie tragicznie ale dyskomfort, pierdy, wzdęcia, bóle brzucha się też zdarzały. Dieta domowa wyniesiona z domu też dawała podobne rezultaty ( chodzi mi o standard ziemniaki z sadzonym lub kotletem, śniadanie jakieś kanapy kolacja podobnie).
Waga tak na początku roku oscylowała w okolicy 105 kg przy 188. Więc postanowiłem trochę się za siebie zabrać. Stąd moje wcześniejsze pytania dotyczące żywienia. No i oprócz zmian w diecie zacząłem biegać. Obecnie mam 90 kg więc nie jest źle. Problem jest taki że nie rozumiem zachowania swojego żołądka. Zmieniło się jego zachowanie np. jako tako nie mam już bólu brzucha. Jednak pozostałe problemy pozostały, ale zachowują się dość dziwnie. Mianowicie po śniadaniu do obiadu jest okej, potem po obiedzie zaczynają się lekkie neutralne pierdy często ciche, gdzie idąc w stronę nocy zamieniają się w srogie cichacze, gdzie dosłownie jebie. Doznania na granicy zgniłego jaja i szamba. Idę lulu i kółko się powtarza. To oprócz tego że żona wygania mnie z pokoju nie oddziałuje źle przesadnie na moje samopoczucie. Najgorsze jest to że czasem pierdy się nie pojawiają lub pojawiają się w mniejszej ilosci, ale tak jakby czuje że w środku są. Wtedy czuje się średnio czasem na granicy czucia się jakbym był przeziębiony. Wtedy jest słabo bo w zasadzie nadaję się tylko do tego by położyć się spać (brak energii).
Teraz o diecie. Problem z nią jest taki że wyszedłem na początku od diety rozdzielnej (chyba się to tak nazywa) i postawiłem na białka. Oczywiście dieta taka to raczej mit bo jak wiemy nie da się jeść tylko białka ale chodziło o przewagę białka i tłuszczy. Problemy były jak wyżej pojawiły się po jakimś czasie. Potem dodawałem do tej diety coraz więcej węglowodanów w postaci czekolady gorzkiej, ryżu, kaszy, z kefiru i banana koktajl. I w zasadzie bez zmian oprócz tego że raz wydaje się że już jest okej gdzie przy nie zmienianiu nic sytuacja wraca do punktu wyjścia.
Ogólnie posiłki wyglądają tak:
śniadanie - mocny zawodnik - jajecznica z 3 jajek na to ze 100g pokrojonych pomidorów i na to gdzieś 65g sera białego typu włoskiego. Ogólnie rzadko jem odkąd zmieniłem żywienie co innego (ale i to się zdarzało i problem pozostawał)ponieważ daje mi to bardzo fajny start w dzień. Moim starym problemem było to że jadłem na śniadanie kanapki z serem żółtym , czasem szynka czasem z masłem i pomidorem i po godzinie byłem głodny. Powyższe śniadanie daje mi energie do 11 bez zjazdu na samopoczuciu jakie wywołuje u mnie głód (nie wiem jak to opisać.Mam jakby uczucie wychładzania się, staje się trochę otępiały). Jajecznica smażona jest na patelni na oleju rzepakowym. Była wcześniej smażona na oleju kokosowym a także na parze bez dodatku oleju kokosowego i z dodatkiem. Ostałem się przy smażeniu na patelni bo szybko się robi a podejrzewałem że może olej kokosowy jako nowość w diecie lub specyficzna jajecznica na parze może powodować dyskomfort. Do tego 3 kanapki chleba (przerobiłem w zasadzie wszystko od białego, po żytni, po razowy na zakwasie i bez).
Po śniadaniu w zależności od poczucia że się zregenerowałem po ostatnim bieganiu jadę pobiegać ( wychodzi średnio 3 razy w tygodniu).
W domu nieważne czy było bieganie czy nie około 11-12 robiłem często koktajl (twaróg biały, kefir, banan) lub jak uznałem że to robi problem jedno jabłko i banan pokrojone w kawałki i polane dwoma łyżkami kefiru lub w innej formie jogurtu greckiego.
Obiad tutaj najwięcej eksperymentów było efekt kończył się zawsze podobnie czasem było spokojniej ale i tak jedząc to samo zawsze pojawiały się mocne wieczory:
- jeden zestaw próbowany to było: sałata lub kapusta pekińska podarta na kawałki, na to kawałki kurczaka (ugotowany na parze)--- efekt bez zmian niby raz lepiej ale w long runie dalej zaczynało śmierdzieć.
- potem do tego zestawu dodałem kasze gryczaną biała, ryż -- bez zmian
-wyrzuciłem kapustę i sałatę dodałem pomidor i ugotowaną na parze marchew - wrzucałem to do miski z ryżem lub kaszą mieszałem i jadłem. Czasami to wszystko polewałem olejem rzepakowym nierafinowanym na zimno (z opcją z kapustą też). Efekt powracał.
- ostatnio też spróbowałem ziemniaków zamiast ryżu -- efekt bez zmian.
- w końcu wymieniłem kurczaka na inne mięsa - wieprzowe -- na razie ciężko coś powiedzieć, ale nie widzę mega poprawy.
na kolacje przeważnie kanapka z serem białym typu włoskiego i pomidor.Czasem szynka. Co ciekawe często około 20 zaczyna wszystko się wygaszać. Pierdy itp.,ale to chyba z powodu wygaszania się trawienia no chyba że mam wzdęcia i to zle samopoczucie wtedy mam tak jakby uczucie strucia rano.
Po śniadaniu pije jeszcze kawę czarną bez cukru( robiłem sobie z masłem i olejem kokosowym ale wyrzuciłem ją po podejrzewałem że mi robi kuku). Też pije pół przed południem. PO południ też pijałem jedną ale z powodu dolegliwości wyrzuciłem.
Pije wodę niegazowaną, też przez problemy herbatki ziołowe typu rumianek, szałwia, koperek.
Właśnie wczoraj spróbowałem bo dzień wcześniej miałem wzdęcia dodać trochę błonnika do diety i skończyło się to dość źle. Dodałem do koktajlu przed południem(kefir + banan) - płatki owsiane i siemię lniane i po wypiciu popiłem wodą. PO południu to samo. Wydawało mi się że idzie dobra zmiana bo ogólnie mnie rozdymało i zacząłem głośno pierdzieć bez zapachowo (samopoczucie było w miarę ok), ale skończyło się na tym że i tak pod koniec dnia nie dość że smrodek powrócił to miałem wzdęcia i uczucie tak napompowanego brzucha jakbym piłkę zjadł. Rano uczucie strucia jak po piciu i noc chyba bez jakości bo dopiero w dzień się zdrzemnąłem i odzyskałem trochę wigoru.
Dziś trochę pogrzebałem i właśnie pojawiła się Betaina HCL na parapecie gdy szukałem coś na mój problem. Podobno źródłem mojego problemu może być to że w pierwszym okresie trawienia( chyba w żołądku) pokarm poprzez brak jakiegoś enzymu lub małej ich ilości jest słabo trawiony i dostaje się do kolejnego przedziału tam gdzie są bakterie i grzybki trawienne w postaci takiej że te żyjątka zamiast zrobić dobrze robią dużo gazu itp. Ta betaina pobudza kwasy żołądkowe by pokarm dostarczyć do bakterii w postaci takiej że za dużo gazów się nie wydzieli. Problem jest taki że te informacje czerpie z takich źródeł:
http://www.bow1.pl/viewtopic.php?t=8
http://www.pepsieliot.com/3-naturalne-sposoby-na-zgage-niestrawnosc-tradzik-i-leki-czyli-niedokwasote/
Są to raczej oszołomy gdzie w dodatku drugi link prowadzi do osoby mającej sklep z suplami. Plusem lub minusem jest to że oni raczej na tej Betainie nie zarabiają gdyż w Polsce w normalnej aptece/sklepie nie kupisz tego. Tylko allegro.
Bardziej trzymam się tego pana:
https://www.youtube.com/channel/UCnAX2kPJ32Kyvr-BfTnDjkQ/videos
Dlatego chciałem się ciebie dopytać.