Skip to forum
Notifications
Clear all

He got game

3,264 Posts
99 Users
1578 Reactions
86.7 K Views
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Wieje na dworze, zresztą przed chwilą padało i nici z kosza. Dzisiaj niby trening siłowy, ale tak mnie nogi bolą, że koniec świata. Mogłoby to spokojnie służyć jako wymówka, tylko wiecie, że jeżeli chodzi o sport, to ja nawet "połamany" potrafię. Przełożyłem to o dwie godziny, i zobaczę jak tam chęci, bo siły to raczej nie ma, i nie będzie.

Chorus mnie zabił, więc pewnie będzie top 3 tego roku. Nie wiem czy to normalne ( chyba tak), że słysząc utwór w obcym języku, który dobrze rozumiem, funkcja tłumaczenia na polski włącza się dopiero za którymś tam razem. Kiedyś się złapałem na tym, że jarałem się opór refrenem, który jak się potem okazało, był częścią utworu, który traktował o miłości pomiędzy dwoma facetami. Wbrew pozorom, nie kurwa, nie przestałem tego słuchać, jak już ktoś włączy :yaoming: Tak jak nie przestałem jeść francuskich serów po tym jak posłowie PIS namawiali do bojkotu francuskich produktów. Właściwie to polazłem do sklepu i kupiłem Brie, bo mi przypomnieli, że dawno tego nie jadłem, a w chuj mi smakuje. Ktoś, kto pojmuje patriotyzm w ten sposób, nie powinien nawet reprezentować interesów "sejmiku szkolnego"


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Done.

Od teraz będą zamieszczał tylko merytoryczne wpisy, więc pewnie jeden na kwartał :ayfkm:


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Nie jestem obiektywny, więc nie będę za bardzo komentował tej dyskusji, chociaż korci by wbić trochę szpilek w tego chochoła. Przytoczę natomiast małą wymianę zdań, która wprost pokazuje, kto przy wypowiadanych słowach myśli o tym, o czym gada.

Korwin: W odróżnieniu od Pana ja mam ośmioro dzieci, więc wiem jak dziecko uczy się chodzić.
Karoń: Przepraszam, ale posiadanie dzieci jeszcze o niczym nie świadczy...

Dowód anegdotyczny Korwina, który jest w zasadzie sztandarowym argumentem w jego dyskusjach ( lwia cześć jego rozumowania się na tym opiera), a który w poważnej dyskusji jest nic nie warty. Prawda jest taka, i jest na to sporo kwitów, iż człowiek nie jest w stanie sam z siebie nauczyć się chodzić w pozycji wyprostowanej, koniec. To jak Korwin argumentuje wydaje się być intuicyjnie logiczne, ale prezes popełnia co najmniej dwa podstawowe błędy logiczne (które ludziom mądrym, do których jedynie aspiruje nie powinny zdarzać się za często) w trakcie krótkiej wypowiedzi. Zbiera od tłumu oklaski, co tylko pokazuje jak bardzo chwytliwa jest ta argumentacja, choć w tym wypadku nic nie warta. Zwracam na to uwagę, bo dowód anegdotyczny jest powszechnie stosowany w bardzo wielu dyskusjach i popełnia go każdy. Swoją drogą, zaraz potem Korwin zadowolony z siebie robi przytyk o ośmiu planetach, co jest nawiązaniem do początku rozmowy. Szkopuł w tym, że krulowi nikt nie powiedział, że faktycznie Układ Słoneczny to obecnie osiem planet.

Jeżeli chodzi o mnie i o to co słychać, to mogę napisać, iż marnie się sprawy mają, ale nie z takimi problemami sobie radziłem, to i z obecną sytuacją ogarnę. Tymczasem.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Chciałem napisać o filmie, który przed chwilą widziałem, jednak popadłem w dygresje i napisałem o tym, co u mnie ( smutno i takie tak, ale z nadzieją na rychłą poprawę), potem jednak zdecydowałem, że wrócę do filmu, ale tak się tym całym wcześniejszym pisaniem zmęczyłem, że sobie daruje dłuższą argumentacje tej opinii. Wypada jednak przestrzec przed tym obrazem, bo jest mniej obiektywy niż TVP i TVN razem wzięte i szkoda na to czasu.

Weganie się chyba jednak nigdy nie nauczą ( w odniesieniu do aktywistów to piszę) jak promować takie żywienie (które może być ok, choć nie dla wszystkich), bez wywierania wrażenia, że to ideologiczni debile, co rzutuje mimo wszystko na normalnych ludzi, którzy chcą w ten sposób się żywić. Cały film oparty jest w zasadzie na "Appeal to fear". Jeden z ciekawszych kwiatków, to stwierdzenie, że jedzenie jednego jajka, to jak wypalenie 5 papierosów, i z jakichś powodów według nich istnieje korelacja między producentami mięsa a... rasizmem ??? (serio). Poza tym stary poczciwy "bełkot" typu większość populacji nie trawi laktozy, mleko jest tylko dla cieląt etc. Cały obraz to w zasadzie robienie z logiki kurwy, i wielkie odkrycie i zdziwienie, że organizację zdrowia publicznego w USA są finansowane przez koncerny ( jakby nie była to powszechnie znana praktyka ). Oczywiście oceny 8+ to norma eh. Oglądnąłem do końca (choć było trudno dotrwać) byście wy nie musieli. Nie ma za co ;)


Reply
Quote
ultrac
Joined: 23.10.2012

Jajka to najcichszy morderca :coolface:

Gdyby ten bełkot serwowany przez ideologów wszelkiej maści nie był tak szkodliwy, to byłoby to nawet śmieszne :truestory:


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

No dobrze moi mili. Nic, co zaplanowałem we wrześniu mi nie wyszło. W zasadzie był to najgorszy miesiąc odkąd jestem na "cenzurowanym" ( <13 miesięcy). Zapowiadałem przewrót kopernikański, skończyło się natomiast stuporem i giętkością woskową. Wydaje się, iż jednostka chorobowa ze stopki, to nie jedynie chwyt marketingowy, ale nie wiem do końca, wiec nie będę dramatyzował. Nie będę sam tego oceniał, ale gdybym miał to zrobić, to raczej zdrowie psychiczne w zasadzie od lat niedomaga. Jakaś wizyta u specjalisty byłaby wskazana, choć pewnie dokucza mi to co większości (brak miliarda dolarów :coolface: ). W październiku powoli wychodzę na prostą, ale to jeszcze chwilę potrwa. W tym tygodniu zaklepałem sobie wizytę u lekarza, z którą zwlekałem do oporu, więc mógłbym oznajmić rewolucję, ale dopóki nie powiem lekarzowi dzień dobry, dopóty sam sobie nie wierze do końca, że się u niego pojawię, zobaczymy. Jest to moja jedna z największych przywar. Podchodząc racjonalnie do sprawy wiem, że optymalnym wyjściem jest wizyta u konowała, jednak w pewnych kwestiach nigdy nie rozwinąłem w sobie mechanizmu "dmuchaj na zimne" i jeżeli nie umieram ( dosłownie), to lekceważę pewne rzeczy do porzygania.

Właściwie przez ostatni miesiąc napisałem co myślę, co u mnie słychać, i takie tam kilka razy, ale zamiast nadusić "wyślij" zamykałem z reguły przeglądarkę, bo chuj ze mnie i uznałem, że nikt prócz mnie nie jest godzien czytać tych mądrości za darmo. Tak serio było to aż tak złe, i nie widziałem dobrego powodu, aby się tym dzielić. Dziwny był ten miesiąc, właściwie funkcjonowałem okresami naprawdę jak katatonik, bo mając dostęp do dobrego tv, zainstalowałem netflix i potrafiłem przez 3/4 dnia nie ruszać się nawet o milimetr. W pewnym momencie trzeba było udostępnić streaming z domowej kamery do neta, bo istniało duże prawdopodobieństwo, iż bez tego nie będę miał nawet motywacji by chodzić do kibla. Jeżeli to depresja sezonowa, to zaryzykuje stwierdzenie, że w sumie nawet to udało mi się zjebać, bo mimo tego, że potrafiłem dwa dni nic nie robić, to na trzeci udało mi się ze dwie godziny wygospodarować na to, by rozpocząć parę projektów, które odkładałem przez kilka ostatnich lat. Nie wiem gdzie w tym logika, ale nawet nie będę się zastanawiał, co tutaj się odjebało. Chyba nikt normalny podczas deprechy nie zaczyna uczyć się gry na keyboardzie z nut, więc raczej nie ma lekarstw na to, co jest we mnie, to i nie potrzebuje żadnych Jeszcze chwila i pierdolnę piano wersję "Requiem For A Dream". No dobra, na razie kiepsko idzie, ale to opór trudne...

Nadal ociągam się z treningami, ale zacząłem je robić regularnie. Zacząłem od jeden tygodniowo, więc jest/było naprawdę źle, skoro nie mogłem się nawet do aktywności fizycznej zmusić, a przecież wcześniej nie miałem z tym takiego problemu w zasadzie nigdy. W tym tygodniu w rozpisce są trzy siłowe i 1,2x tabata. Pierwszy w zasadzie rozpoczyna się za trzy, dwa, jeden...

Tymczasem.


Reply
Quote
tigerek73
Joined: 24.09.2007

Netflix to zło. Żona chce mnie z domu już wypierdolić. Nic prawie nie gram, w domu nic nie robię nawet po piwo nie chce mi się wyjść. Nie wspomnę że do pracy nie chce mi się chodzić. :f_thumbsup:


Reply
Quote
ultrac
Joined: 23.10.2012

To jest nas trzech z miłością do Netflixa :truestory:

Na całe szczęście jestem tak wybredny (albo zblazowany), że w 90% przypadków po przeglądaniu przez 15 minut listy filmów i serial nie decyduję się na nic :megusta:

Ale wynalazek i tak cudny, w tych 10% przypadków, kiedy już naprawdę chcę poleżeć na tyłku i pooglądać ruchome obrazki, sprawdza się doskonale _love:


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Napisane przez tigerek73
Nic prawie nie gram,

Poprawię ci humor. Ja tam notuje najgorszy rok, jeżeli chodzi o volume odkąd jestem na forum. W zasadzie grałem więcej nawet jak byłem bezdomny heh. Ostatnie rozdanie rozegrałem chyba w połowie czerwca, a wcześniej grałem tyle co pies wyrzyga. Licząc na szybko, i mając na uwadze to, ile grałem w latach poprzednich, to kosztowało mnie to z 5 tyś ziemniaków amerykańskich do tej pory. Tak sobie myślę, że chyba nie było to za mądre, i uświadomiwszy to sobie teraz, zastanawiam się czy nie wypada być z tego powodu wkurwionym, bo to cały rok robienia frytek hm... nah, oglądania kotów na YT nie zastąpi żadna waluta, chociaż z drugiej strony pataty przydają się do życia, więc to nie jest kwestia zero jedynkowa. Nie wiem, mimo to nie potrafię mieć odpowiednio wysokiego ciśnienia na hajs i się z tego powodu denerwować dłużej niż kilka sekund. Oczywiście, żeby nie było, w moim wypadku to raczej wada, bo wychodzi, że chyba zawsze będę biedną i naiwną cebulą, ale nigdy nie potrzebowałem więcej niż ponadto, co sam mogę zjeść, więc czy ja wiem. Jestem prostym gnojkiem, i dużo mi do szczęścia nie trzeba. Kto by pomyślał, że "nic" nierobienie tyle kosztuje :ayfkm: . Tak w ogóle, to ciągle wracam do pokera, następny termin jest w poniedziałek...

A żeby nie było, że jestem tyko jakimś nawiedzonym ascetom, który cieszy mordę mieszkając w beczce, to może nie hajs jest najważniejszy, ale ambicje jak każdy posiadam, a właściwie siedząc w tej beczce jestem o krok od zrealizowania najważniejszej:

W sumie domykam ten plan do końca roku, bo będzie wstyd i hańba, iż nic nie udało się w 2017 osiągnąć, a tak, to zawsze można będzie coś do CV wpisać...

Oczywiście chce zostać drugiem Władem Palownikiem, bo chyba nikt nie pomyślał, że kolesiowi, któremu nie chce się jeść obiadu przez tydzień nagle zachciałoby się światem rządzić. Come on, przecież mnie znacie. Swoją drogą wszyscy, którzy nie są chujami dla innych nie mają się czego obawiać, a więc pewnie jakieś 5 osób na ziemi :coolface:


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Skończyły mi się pomysły na to jak marnować sobie życie. Doszedłem do takiej perfekcji, że nie ma już czego w temacie lenistwa (chorobliwego w moim wypadku ) optymalizować ( do przedwczoraj oddychał za mnie respirator ). Ma to swoje dobre strony, bo z nudów (heh) od jakiegoś czasu trend się odwraca. Potrawa to przez dłuższą chwilą, bo ostatnio okazało się, iż wraz z trzeźwością straciłem umiejętność popadania z jednej skrajności w drugą, i nie potrafię narzucić już sobie ( jak to było do tej pory ) 100 % planu do wykonania z marszu. Muszę przez to jak większość stosować pedalski system małych kroków, ale bez otwierania butelki tego nie zmienię, więc wydaje się to być słusznym działaniem. Napisałem o tym, ze dwie strony A4 żeby było jasne co mam na myśli, ale może posłuchamy muzyki, bo skoro "małymi krokami", to nie chce mi się poprawiać literówek :coolface:

Przeszedłem Netfilxa... a, teraz idę robić raban o podpisany z rana cyrograf, bo tylko to mogło mnie zmusić do zrobienia m.in treningu siłowego o 17, a okazuje się, że rogaty chuj mi tego w warunkach umowy nie wpisał. Nie wiem czemu nie wynegocjowałem od razu dobrej sylwetki, więc już jestem wystarczająco wkurwiony, i serio, nawet nie zaczynajcie z takimi pytaniami ok ? :ayfkm:


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Postaram się wrócić do sensownego i bardziej regularnego pisania, jednak jeszcze przez chwilę moje posty będą, lub mogą przypominać trochę patchwork, przez co pewnie będzie się to ciężko czytać ze względu na możliwy ich chaotyczny charakter. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest fakt, o którym już wspominałem. Otóż przez ostatnie dwa miesiąca ja serio (gdyby ktoś jednak nie dowierzał) regularnie informowałem co u mnie słychać, tylko najczęściej nie dane było wam się z tym zapoznać, bo przed ostatnią kropką najczęściej dochodziłem do wniosku, że jest to zbyt słabe aby katować komuś oczy, a wiedząc jak fatalna w Polsce jest służba zdrowia, danie komuś raka przez nieodpowiedzialny bełkot powodowałoby u mnie mniejsze lub większe wyrzuty sumienia, a w konsekwencji alkoholiz... (ba dum tss !)

Wynik tego jest taki, że mam poczucie, że o wielu rzeczach napisałem, choć nikt prócz mnie się z tym nie zapoznał. Swoistego rodzaju schizofrenia, bo teraz nie jestem pewny co było, a co wymaga wyjaśnienia, a do pewnych spraw chciałbym wrócić, gdyż mogą być istotne z punktu widzenia czytelnika, aby chociażby mógł łatwiej zrozumieć czemu nagle piszę o czymś, co z pozoru nie ma żadnego związku z moją osobą. W skrócie z szacunku ( cukier) dobrze będzie, jak czytelnik będzie dostrzegał cały obrazek, co przez moje nie najlepsze samopoczucie ostatnio mu utrudniłem. Mógłbym pójść na skróty, i posłużyć się fortelem, który (nieświadomie pewnie ) stosują inni, i stwierdzić, że ludzie, którzy tutaj zaglądają jak jeden są inteligentni, i nie ma potrzeby tłumaczyć czegokolwiek. I dobrze, serduszko podpowiada, że tak właśnie być może, jednak jesteśmy na forum pokerowym gdzie statystyka odgrywa dość istotny czynnik, a według niej w Polsce około 12 % ludzi potrafi czytać ze zrozumieniem, a ja skutecznie nie potrafię wyłączyć rozumu. Nie hejtuj gracza, hejtuj grę...

No dobra, jak zwykle się zgrywam. Każdy wie na jakiej zasadzie działa statystyka, a moje poczcie humoru jest jakie jest. Jeżeli ktoś nie ma dystansu do siebie (choć tacy już pewnie dawno stąd poszli) nic z tym nie zrobię. Oczywiście wpisy (jeżeli już się pojawią) będą skrojone na miarę możliwości intelektualnych autora, który pragnie przypomnieć, iż przez ostanie dziesięć lat leżał w rzygach pod budką z piwem, co w zasadzie sprawia, iż to właśnie moja osoba aspiruje do miana największego matoła, bo zapomniało mi się przez dekadę inwestować w rozwój, więc nie oczekujcie za wiele. Co prawda przez zaniedbanie diety cycki trochę urosły, i mógłbym pójść na łatwiznę by przyciągnąć obserwujących, ale z góry zaznaczam, że fotek nie będzie i deklaracje "pic or..." można sobie darować. Wiem, że niektórym rozmontowuje się teraz światopogląd i wyobrażam sobie ich lament oraz rwanie włosów z żalu przed PC, ale musicie wybaczyć. Nie chce robić w ten sposób kariery. Spróbuje się obronić błyskotliwością, a jak nie wyjdzie to trudno. (przyp. red. nie wierzcie w te bzdury, wieczorem dzwoni Playboy)

Przejdźmy do rzeczy mniej poważnych. Byłem w zeszłym tygodniu u lekarza, co jest naprawdę nie lada wyczynem, szczególnie teraz gdy wiecie, jak mi się bardzo chce cokolwiek robić. Sam sobie podłożyłem narkotyki byle tylko tam się nie wybrać, ale okazało się, że prokurator zasądził małą szkodliwość czynu i oto jestem. Oczywiście po części ta wizyta u doktora utwierdziła mnie w przekonaniu, że chodzić tam nie warto, bo usłyszałem, iż wyniki badań będą najszybciej za trzy tygodnie ( w których spokojnie mogę, nie wiem kurwa, na przykład umrzeć ?), no ale jest jak jest.

Wychodzi mi jako tako przymus robienia treningu. Nie jest to jeszcze w pełni optymalny proces, ale widać bardzo duży progres. Największy problem (z takich bzdurnych rzeczy) mam ze wspomnianą dietą, ale z tym też pomału wracam na dobre tory.

W zasadzie tego również bym nie publikował, ale się kliknęło...

Tymczasem.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Spojler alert:

1. Mam obecnie problemy ze zdrowiem psychicznym.
2. Znowu pojawiły się u mnie kłopoty ze snem.
3. Mam skłonność do patologicznego lenistwa.
4. Mój pokerowy mindset jest poniżej średniej.
5. Muszę mnożyć obecnie 7x19 na kalkulatorze, inaczej się zawieszę.
6. Jestem alkoholikiem...

Plan jest taki, aby do końca roku rozpocząć naukę nowej odmiany (właściwie od zera) i osiągnąć w niej sukces w mityczne 10 tyś godzin pracy (czyli grani HS właściwie). Co może pójść nie tak ?

Nah, przecież poker jest prosty.

Ok, myśląc racjonalnie, to w obecnej sytuacji mam z 99 % szans, aby ten plan wyjebał się na twarz (i to w pierwszym miesiącu), dlatego jest on tak ciekawy dla mnie. W zasadzie zastanawia mnie czy można z tak gównianej sytuacji na starcie coś ugrać gdzie wszystko wskazuje na to, że się nie da. Jakoś nie jestem przekonany przez tych wszystkich jęczących do tego, iż poker nie żyje, i nie da się już wygrywać. Wiem, że odbieracie to jako śmieszne pierdolenie, ale ponad rok temu tyle samo szans dawałem sobie na to, że będę trzeźwy dłużej niż dwa miesiące, więc czy ja wiem... Zresztą kto jest lepszy niż kompletne zero do tego, aby próbować udowodnić, że jednak coś da się zrobić ?:yaoming:

Szanse bardzo małe, ale fajnie byłoby spróbować przejść cały ten proces od lumpa do bohatera i relacjonować to na blogu co nie ? Obecnie jednak trochę zniechęca mnie do samego wystartowania jedna osoba:

Ale to bardziej kolejna z wymówek, bo chyba nic się nie zmieni na gorsze już. Tak naprawdę to nie mam BM aby zacząć. Chcecie mieć ciekawy blog ?, to wyślijcie 500 $ :coolface:

Pamiętajcie, że mi łatwo zapowiadać nierealne projekty, bo zawsze mogę je porzucić mając dobrą wymówkę (% i choroba psychiczna). Nie próbujcie tego w domu, bo w waszym wypadku skończy się rozczarowaniem i poczuciem winy :coolface:

Stay tuned heh.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Trzy miesiące temu zaopatrzyłem się w piłkę gimnastyczną do wzmocnienia korpusu i poprawy centralnej stabilizacji... dobra, tak naprawdę kupiłem ją, bo była za 1/3 ceny. Kto biednemu zabroni ? Fajnie byłoby jej użyć zanim ulegną degradacji materiały z jakich jest wykonana, a przy okazji przedstawię plan działania na najbliższy tydzień:

1. Co najmniej 13 razy umyć zęby.
2. Napompować wspomnianą piłkę.
3. Choć raz się wyspać.
4. Podlać kaktus, bo skona.
5. Przenieść śmieci z jednego pokoju do drugiego (metoda małych kroków przypadła do gustu)
6. Wylogować się z Netflixa (sic !)

Niezły zapierdol co ? A tam, dojebie sobie całkowicie:

7. Włączyć zmywarkę ( i to z naczyniami !)

Ciężki tydzień, ale czas skończyć z tym opierdalaniem się, ile można ?

Pamiętajcie " Praca chroni nas przed potrójnym złem: nudą, występkiem i głodem. "

Spokojnej nocy.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Dzisiaj pierwszy trening od tygodni na 100 %. Znaczy się nie robiłem pleców, ale za bardzo nie mam jak ich dojebać. Poza tym wszystkie boje up z żelastwem. Ostatnio spina mi się również żywienie. W zasadzie jem z marginesem błędu od kilku dni +,- 100 kcal. Dzisiaj zrobiłem obiad, i piekę krowę na kolację na 90 stopni, co trwa ze 3-4 godziny, więc i cierpliwość powoli wraca, bo jeszcze w zeszłym tygodniu standardem był ser z wiaderka na obiad z opakowaniem, bo nie było motywacji aby go otwierać. Zresztą to gówniane słowo, bo ja nawet w jako taką motywację nie wierze, ale chyba już o tym wiecie. Poprawił się nastrój, ale z tym różnie bywa, to nie próbuje zapeszać. Zresztą i tak pewnie zaraz się zjebie.

Teraz kilka tygodni męczarni, aby wrócić do roboty i kart, ale to muszę dozować umiejętnie i powoli, by się nie spierdoliło. Jutro spróbuje zmusić się do jogi i zrobić brzuch z tą piłką, o której wspominałem wczoraj.

Tymczasem polecę ciekawy dokument. Fajnie przedstawiono afera dopingu w Rosji. Co prawda coś mi się tam obiło o uszy, że mają ich nie dopuścić do igrzysk ostatnich, ale nie oglądam tv, więc nawet nie wiedziałem, że tak grubo napierdalali koks bez wyjątku w zasadzie. Wyruchali wszystkie agencję antydopingowe. Jak ktoś się interesuje sportem, a łudził się, ze nie wszyscy biorą to...

Do później.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Z miesiąc czasu przekonywałem się do tego, by zrobić zupę cebulową. Tzn tyle czasu miałem składniki w chacie, bo ogarnąć ją miałem już z pół roku temu.

Jezu jakie to dobre. Rzucajcie pracę, bierzcie kredyty w bankach na tony cebuli, i róbcie wyłącznie tę zupę na każdy posiłek do końca życia a gwarantuje, że wam się to nie znudzi. Nie do pomyślenia jak dobre to może być, a przy typ opór zdrowe. Badania pokazują, że regularne spożywanie tego warzywa wydłuża średnio życie o 3 lata, bo przecież to cebula...

Spoiler

Tak naprawdę to nie. Można to zjeść, ale szkoda zachodu i kasy, a i sama cebula wcale nie wyróżnia się jakoś specjalnie właściwościami prozdrowotnymi, a może być ciężkostrawna, szczególnie dla ludzi z IBS ( jak ja :coolface: ). Wydałem na to pewnie z < 5 zł, a więc za to można mieć 3 kotlety 100 gr z krowy, których czas przygotowania zamknie się w trzech minutach, a nie 1.5 h. Raczej z własnej woli nie będę do tego wracał. Takie 5.5/10 głównie za sprawą sera, bo bez tego to cebula i woda heh

Udało mi się zrobić drugi trening siłowy wczoraj. Jeżeli jutro się ruszę, to będzie od początku września rekord w ilości treningów w tygodniu. Marnie to wygląda, ale przynajmniej staram się dawać z siebie wszystko jak już coś robię, przez co dzisiaj wszystko mnie boli ( co akurat cieszy) Przedwczoraj byłem pierwszy raz od ~ 14 miesięcy tak bliski napicia się piwa ( chyba największy kryzys, właściwie już byłem przekonany do tego, że napić się trzeba). Teoretycznie byłbym te jedno, może w porywach dwa piwa wypić bez większych konsekwencji, jednak zupełnie sobie nie ufam w tym temacie, bo po dwóch z reguły wyłączało mi się myślenie i puszczał hamulec bezpieczeństwa, więc najrozsądniej lepiej wcale nie próbować. Na szczęście wciąż jestem w stanie przywołać w swej pamięci obraz tego jak się czułem, kiedy te 14 miesięcy temu pić przestałem. Było to na tyle bolesne doświadczenie, że samo myślenie o tym, że taki kac może się powtórzyć sprawia, że nawet "uzależnienie" trzęsie się ze strachu i daje mi fory na jakiś czas, jeżeli uda mi się to przypomnieć przed sięgnięciem po procenty. W zasadzie po tamtym cugu byłem jedną nogą w trumnie, a drugą na skórce od banana ( drugi raz tak blisko darmowego zwiedzania nieba), i raczej nie chciałbym ani stawiać się w takiej sytuacji (św Piotr obiecał, że mi wpierdoli, jak się w takim stanie tam pojawię ), ani takiego bólu fizycznego ponownie odczuwać, bo to nic fajnego, jak głębszy oddech powoduje wymioty krwią i własnym żołądkiem.

Niby jest w tym tygodniu lepiej, niby coś się pierdoli... w sumie standard. Myślę, jak wrócić do kart. Aha i zostaje wege jakby kto pytał:

No dobra drugi raz w jednym wpisie się nikt nie nabierze, ale wykład jest ciekawy tak czy inaczej, i nie jest to bzdurna propaganda ludzi jedzących trawę. Może ciekawe tylko dla mnie, ale i tak się podzielę.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Napisałem wstęp do rubryki "Pamiętnik pochlapany winem". Mimo wszystko chyba nie czas jeszcze, aby wrócić z tym blokiem na forum, bo ciężko mi się piszę obecnie o tym, jak bardzo jestem zajebisty, piękny i mądry <dope>. Mam problem z prowadzeniem logicznej narracji przez całą historię, którą chce wam opowiedzieć, przez co nie spina się całość. Tak czy inaczej wiecie, że jak coś obiecam ( a to akurat jest na piśmie), to może i później niż prędzej, ale z umowy się wywiąże. Co prawda wspominałem, że ten zaległy wpis leży i kurzy się od lat, jednak tak wiele czasu minęło, że tak go brud przykrył, iż nie mogę go znaleźć obecnie ( smutek), i chyba raczej nie znajdę, bo wszystko wskazuje na to, iż sobie polazł w chuj na dobre. Szkoda, bo to był dobry "felieton" (RIP). Gdzieś walają się kilku zdaniowe wtręty, ale całość najwyraźniej poszła robić karierę tam, gdzie lepiej płacą eh.

Z rzeczy z ostatniego tygodnia, to pomimo największego kryzysu bodajże ze wtorku (odkąd jestem na cenzurowanym) tydzień zamknę pewnie jako tako. Wiele pozostawia do życzenia mój plan działania i sama robota, ale żywienie i dieta właściwie prowadzona jest już na 80 %, a cała reszta przyjdzie z czasem, bo ciągle coś się poprawia. Plan na karty zakłada zbudowanie BM do końca roku, chociaż z tym może być różnie. Startuje od 50 ziemniaków. Jeżeli zostanę przy kartach, to od nowego roku witaj ME w Vegas, albo po prostu skończę grać całkowicie, bo od roku samo klikanie dla klikania zupełnie nie sprawia mi radości, i potrzeba jakiegoś ambitnego celu :coolface:

Tymczasem.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Oglądanie serialu traktującego o osobach, które odcinają głowy matką, a następnie wykorzystują je seksualnie wydaje się być dobrym planem na sobotni wieczór. Polecam jeżeli ktoś jeszcze nie widział, chociaż po pierwszym odcinku myślałem, że się z tym obrazem rozstanę na dłużej, bo mnie niemiłosiernie wynudził. Nie wiem na ile to jest powszechne zainteresowanie, ale seryjni mordercy jako jednostki od dawna wydają mi się ciekawym zjawiskiem społecznym. Zresztą pewnie nie tylko mnie to frapuje, więc wątpię, aby to "hobby" było szczególnie wyszukane. Nie widzę również w tym nic dziwnego. Bardziej niepokojące dla mnie wydaje się kolekcjonowanie znaczków pocztowych <troll>. Co ciekawe jeżeli ktoś odnosi wrażenie, iż filmy o tego typu dewiantach, którzy sypiają ze zwłokami, robią sobie ze skóry ludzkiej kurtki etc, są przerysowane na potrzeby filmu, to śledząc ten temat czuje się zobligowany, aby poinformować o fakcie, iż nic bardziej mylnego (nie ma za co ). Z moich obserwacji wynika, iż w zasadzie twórcy starają się z reguły takie postacie ”ugrzecznić”, aby większość była wstanie na tym wysiedzieć. Gdyby oddano w realny sposób ich skłonności i upodobania, pewnie nie obyłoby się bez rzygania na partnerkę/ partnera podczas seansu w kinie, a chyba nie po to się do niego chodzi (chociaż dawno nie byłem, a świat zmierza ostatnimi czasy w dziwnym kierunku, więc głowy nie dam). Jak ktoś sobie robi przycisk do papieru z kobiecych piersi ( jak jeden z bohaterów tego serialu ), to uwierzcie, że w gronie tych wszystkich pojebów na przestrzeni dziejów mógłby robić za ministranta.

Oglądając serial preferuje binge-watching, więc wczoraj przed północą dałem radę ogarnąć również drugi sezon Stranger Things. Ogólnie to ziew z mieszanką rozczarowania. Gorszy w moim odczuciu niż sezon pierwszy (za którym notabene też nie przepadam), choć był ciekawszy niż kontynuacja, bo dopiero po trzecim odcinku można było w pełni określić, w którą stronę zmierza, co się stanie, i dlaczego ceny masła pójdą w Polsce w górę ( tak, aż do tego stopnia jest przewidywalny gdyby ktoś jakimś cudem jednak go nie widział). Wiem, że wiele osób połapała się co do fabuły wcześniej, ale pierwsze 1.5 odcinka przespałem, więc proszę o wyrozumiałość ok ?

W sezonie drugim można właściwie ogarnąć fabułę oglądając trailer <troll>, więc nie mam poczucia, że „spojluje” w następnym zdaniu. Nie wiem, autorzy imo wprowadzili jakieś niepotrzebne wątki, jak chociażby ten o psie, który jeździł koleją (ale to nie był ten sam, o którym wszyscy myślą, bo okazało się, iż jest innego wyznania i do tego homoseksualista), a który był adoptowany przez „jedenastkę”, choć nie skończył studiów, co w konsekwencji doprowadziło do roztycia się statysty w barze z pierwszego odcinka, i finalnie do rozpadu małżeństwa jego brata w prawdziwym życiu na stacji księżycowej. Nie za bardzo łapię zamysł reżysera, ale na Rotten Tomatoes, większość krytyków podziela moje zdanie, że chciał tym zabiegiem dać do zrozumienia, iż lubi sok pomarańczowy. Chyba trochę brakło pomysłu jak pociągnąć tą historię z sezonu pierwszego, ale chuj tam. Ludzi płacących kartami w sklepach też nie rozumiem, więc można uznać, że się nie znam ( co w sumie jest prawdą), ale żeby komentować film, znać się nie trzeba, więc szach mat niemieccy* krytycy.

Bardziej przypadł mi do gustu serial „13 reasons why”. Głównie za sprawą tego, iż mogę zdradzać bezkarnie fabułę bez narażania się na policzek, tym razem od spojler Niemców*. Oglądałeś „13 powodów dlaczemu”, nie ? - główna bohaterka się zabije ! (ba dum tss). To znaczy i tak trochę nie przemyślałem tego żartu, bo ludzie są z reguły tak dużymi ignorantami, że nawet jeżeli mają w planach obejrzenie tego serialu, to i tak nic poza tym, że "może warto" nie słyszeli, lub nie chcieli słyszeć (chociaż osobiście mi nawet spojler ten kluczowy dla fabuły nie jest w stanie za często filmu popsuć, ale to może przez to, iż oglądam głównie porno so nvm) i wychodzi, że w większości przypadków na koniec dnia i tak we mnie plują <FML>. Mógłbym tłumaczyć czemu ten obraz jest dla mnie bardziej interesujący (tym wszystkim z bólem dupy, a ich sporo) niż ST2, ale po co szerzyć herezję, i prowokować ludzi, którzy lubią bajki ? :coolface:

Spokojnej nocy myszki.

*określenie sponsorowane jest przez IPN, w ramach akcji odkłamywania historii, dlatego pojawia się jako zamiennik wyrazu nazi)


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Byłem wczoraj po wynik badania. Mam raka:

Ale niemoralną pizdą jak Walter nie planuje zostać, i zniosę to jak przystało na faceta - z godnością. Zresztą wiedziałem o tym, zanim na to badanie polazłem. Jeżeli komuś teraz jest przykro po tym co napisałem, to nie wiem czy to was pocieszy, ale nie czuje się z tym problemem odosobniony, ponieważ u większości czytających diagnoza byłaby podobna...

Odczuwasz niepokój, bo brakuje emotikony trolla ? Poniekąd słusznie, bo nie żartuje.

Na miejscu zrobili mnie w chuja oczywiście, ale nie miałem ze sobą rękawic bokserskich, aby natłuc pigułę, a jednak z lampą nie wyglądałaby reprezentatywnie, więc stwierdziłem, iż odpuszczę, bo przecież dobry ze mnie człowiek. Dokładny i profesjonalny opis badania, który miałem otrzymać sprowadził się do jednego zdania, cytując "Znamię -zalecana okresowa kontrola". W zasadzie nie mam z tym problemu, choć nie lubię marnotrawstwa (wiecie lasy deszczowe lel), a takim wydaje się umieszczanie tak obszernych zaleceń na kartce papieru A4. Lekarz też do takiego wniosku chyba doszedł, bo na pozostałej części tej strony przed "diagnozą" postanowił wrzucić opis urządzenia, którym byłem badany. Chociaż chcąc być precyzyjnym, to była jedna wielka reklama ( tuszu nie było szkoda) tego sprzętu. Ten "uczuć" kiedy idziesz dowiedzieć się, że być może umierasz, a na miejscu próbują ci opchnąć wideo-dermatoskop :coolface:. No dobra pal licho, bo w zasadzie nie o to się rozchodzi, a drażni mnie jedynie to, że do tego badania miałem otrzymać płytę CD ze zdjęciami badanej zmiany, o której piguła wydająca tą ulotkę reklamową usłyszała pierwszy raz ode mnie. Mogłem co prawda pokazać jej plakat, który wisiał nad jej głową kilka tygodni temu, a którego foto miałem na telefonie i fakt, iż zdanie "zdjęcia na płycie CD" stoi na nim jak byk, ale wspominałem już, że nie wziąłem ze sobą rękawic. Zresztą co mi da opierdalanie pielęgniarki (nawet jak jest świadoma tego, że kłamie mi prosto w twarz) ?

Jasne, mógłbym kilka powodów znaleźć aby robić syf (jak chociażby jej ignorancja), i w zasadzie to, że mnie okłamali, bo przecież nie do końca na takie warunki badania się umawiałem płacąc oczywiście z góry ( powód już znamy), ale jak nie muszę, to staram się nie być nadto konfliktowym człowiekiem (czytaj. pizda w świecie). To jedno zdanie daje do zrozumienia, że obecnie nic mi nie dolega, więc na odczepnego jest ok, jednak muszę przyznać, iż w momencie, w którym musiałbym to gdzieś dalej konsultować, to wtedy włączył by się taki Heisenberg, że nawet jakby z chuja miała tą płytę natrzepać, to dopóki by tego nie zrobiła, dopóty nie przestał bym jej dusić. No cóż, każdy ma swoje granice, ja także.

Do później.

Wróć, byłbym zapomniał wyjaśnić cliffhanger. Mam nadzieje, iż nikt z tego powodu się ze strachu nie zesrał (trololo).

Chyba każdy posiada na ciele jakieś znamię. Tak się składa, że spora cześć z nich jest klasyfikowana jako nowotwór łagodny, ponieważ spełnia wszystkie jego cechy, jak hiperplazja etc ( ale nie ma co zanudzać terminami medycznymi). Więc tak, pisałem serio, jednak na potrzeby posta używam małej nieścisłości, ponieważ każdy rak jest nowotworem, ale nie każdy nowotwór jest rakiem, i to nie jest tożsame określenie ( ale z tym też nie będę nudził, każdy może sobie doczytać). Jeżeli ktoś się zastanawia, co chciałem osiągnąć tym wpisem, to spieszę z wyjaśnieniem, iż faktycznie moim celem było zwrócenie uwagi na pewien problem. Wiecie, że jestem jedną z ostatnich osób, która chce mieć coś wspólnego ze służbą zdrowia, jednak nawet taki typ jak ja dla świętego spokoju poszedł się zbadać ( stan zapalny znamion to jednak poważna sprawa). Jeżeli ktoś zauważy, że któreś ze znamion u niego zaczyna żyć na własną rękę (powiększa się, zmienia kolor, czy gdzieś je zahaczył -tak było w moim przypadku), nie bagatelizujcie tego. Piszę to, ponieważ pomimo tego, że mnie finalnie zrobili w chuja z tym badaniem, obecnie trend jest na to, aby hejtować NFZ i wychwalać Zięby, STOP NOP, i reptilian, to serio nie dajcie się na te bzdury (jak wkładanie sobie witaminy C w odbyt, która ma wszystko leczyć) łapać. Co prawda o dobrego lekarza trudno, ale są tacy, więc nie ma co radykalnie się na wszystkich wypinać jak leci. Zachowajmy zdrowy rozsądek ok ? Co prawda ja i tak nie będę do nich łaził (heh), ale wy macie więcej oleju w głowie...

Tymczasem.

:coolface:


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Wyrzuca mnie często, szczególnie gdy chce się przełączyć między wątkami. W sumie tylko na PS mam ten problem eh. Trochę to irytujące, ale nic to. W niedziele miałem dzień wolny, a mimo to coś mnie podkusiło i zrobiłem sobie najbardziej wymagający trening w tym roku. Dzisiaj też już wolne, więc kto wie.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

No dobra, zobaczmy co tutaj się zadziało.


Reply
Quote