Ok w nocy napisałem, że poprzedni twój post to "ciekawy" konstrukt logiczny (bicie piany). Normalnie nie ma się co do tego odnosić, bo jak pisany po pijaku, to jak sam zaznaczyłeś "można się do tego nie przyznać", i tak rozmowy nie powinno się prowadzić, choć ja sam często ten błąd popełniałem. Jednak warte zauważanie jest zjawisko (zrozumiałe), w którym ludzie zaczynają się z tym co napisałeś zgadzać, chociaż z merytorycznymi argumentami ten blok tekstu nie ma nic wspólnego. Takie zjawisko fachowo nazywa się efektem potwierdzenia. Błąd poznawczy, na który sam się łapie. Ludzie nie weryfikują, i nie zastanawiają się nad tym co napisałeś, tylko aprobują z marszu to, co potwierdza ich opinię. Jeżeli to co napisałeś ma sens, to nie ma tematu, ale czy na pewno to ma sens? Wciskam "sprawdzam" 
Napisane przez yoovan
Ale się rozpędzamy... Kot jak najbardziej potrafi się bawić ofiarą. Pies też. Może to sztuka polowania czy chuj, ale wygląda na bezcelowe okrucieństwo.
No dobrze, ale to subiektywne odczucie, a bardziej rzeczowo pisząc, to dowód anegdotyczny. To, że coś zaobserwowałeś (albo ktoś z twojego otoczenia) nie oznacza jeszcze, że jest zgodne ze stanem faktycznym, i że wyciągasz z tego prawidłowe wnioski. Typowy przykład takiego argumentowania: "Mój dziadek palił przez 90 lat, i nie dostał raka" Wniosek? Rak płuc nie ma żadnego związku z paleniem papierosów. Problem w tym, że rozmiar próby badawczej w tej anegdocie wynosi jeden, podobnie jak w twoim wypadku, i jest obarczony wieloma błędami metodologicznymi (np korelacja to nie przyczynowość).
Fachowa literatura jest w tym temacie zgodna. Zwierzęta nie zabijają dla przyjemności, a tylko wtedy kiedy muszą ( są głodne, zagrożone etc). Próbując z tym polemizować odrzucasz dorobek nauki w tej dziedzinie, a więc nie obchodzą cie fakty. Intuicyjnie takie myślenie wydaje się poprawne, jednak nie ma potwierdzania w faktach.
Swoją drogą jest jeszcze jeden zabieg, który pewnie nieświadomie stosujesz, który w rzeczowej dyskusji również jest nie na miejscu, a mianowicie chwyt erystyczny, na który trochę dałem się złapać. Sprowadzanie dyskusji na manowce. Rozmawiamy o religii, natomiast ty kierujesz rozmowę na boczne tory wrzucając temat zastępczy o tym, jak funkcjonują zwierzęta. Temat ciekawy, ale bez związku z tym o czym rozmawiamy. W dalszej części posta również takie chwyty erystyczne się pojawiają.
Dalej, dzisiaj mocni biorą od słabych.
Tutaj się zgadzamy, nigdzie nie napisałem, że jest inaczej. Wręcz odwrotnie, napisałem, że Europa obecnie żyje z wyzysku i kradzieży (tylko przyjęło to inną formą niż kiedyś, bardziej cywilizowaną i wyrafinowaną, bo ludzie nawet nie zdaje sobie często sprawę z tego, że są okradani ). Czego to stwierdzenie ma dotyczyć? Bo na pewno w żaden sposób nie podważa tego, o czym wspomniałem wcześniej, a co dotyczy religii.
Płacimy takie daniny, że król łysej górki i okolicznego bagna sprzed 1000 lat zesrałby się ze szczęścia.
Kolejny chwyt erystyczny. Jaki związek to co napisałeś (podatki) ma z tym o czym rozmawiamy (religia)? To prawda, że kiedyś podatki były o wiele niższe. Tzn ja wiem co tutaj robisz. Starasz się udowodnić tym przykładem, że kiedyś było lepiej, a teraz jest gorzej, i to ma być kontrargument do mojego stwierdzenia, że kiedyś bez chrześcijaństwa była lipa, a po wprowadzeniu go w Europie, wiele rzeczy zmieniło się na lepsze. Ten argument jest jednak inwalidą ( jest to w zasadzie retorsja argumentu), czyli kolejny pozamerytoryczny sposób argumentowania. W skrócie, to zabieg erystyczny polegający na użyciu mojego argumentu do zbicia mojej tezy.
Niewolnictwo jest wciąż. Możesz sobie kupić człowieka.
Kolejny błąd w rozumowaniu w odniesieniu do realiów panujących w Europie obecnie, i kolejny przykład bez związku ze sprawa. Możliwości to nie prawdopodobieństwo. To, że w jakiejś dziurze w Afryce wciąż praktykuje się niewolnictwo ma się ni jak do tego, jak wygląda to u nas. Przypominam, że rozmawiamy stricte o katolicyzmie w Europie, a nie jakiś patologiach gdzieś tam na świecie, i w miejscach, w których katolicyzm nie jest praktykowany. Możesz sobie kupić niewolnika, ale jaka jest na to szansa w miejscu, w którym mieszkasz, i to, że nie zostanie to penalizowane? Masz możliwości, aby polecieć na Księżyc, ale jakie jest prawdopodobieństwo, że ci się to uda?
Żyjemy w Europie i wydaje nam się, że jest git. Ale w innych miejscach na planecie możesz zabijać, gwałcić, kraść i zajebiście z tego procederu żyć. I wszystko to są religijni ludzie, bo niereligijnych jest mniejszość.
Argument typu "Bo u was biją murzynów". Na zachodzie chyba określa się to mianem "Whataboutism". Po raz kolejny przypominam, że rozmawiamy o katolicyzmie w Polsce, a nie na przykład islamie w Libii. Religia religii nie równa, podobnie jak wartości. Majowie składali w ofierze noworodki, i z ich punktu widzenia było to normalne, bo wierzyli, że to przyniesie im większe plony czy inne tam brednie.
A te kraje jak Szwecja itp po prostu wierzyły w swoje demokratycznie wybrane rządy.
Zaraz, czy ty teraz stwierdzasz, że to nie religia jest odpowiedzialny za to co się dzieje m.in w Szwecji, a ludzie bezwyznaniowy przy władzy? To jest sprzeczne z twierdzeniem, że religia to zło. Trzeba się na coś zdecydować, albo to ludzie są problemem, albo religia. W Szwecji rządzi lewica, która nie identyfikuje się z wartościami katolickiej nauki społecznej. Ale to w żaden sposób nie neguje słuszności katolicyzmu, ten przykład tylko dobitnie pokazuje, do czego doprowadza eliminacja wartości katolickich z życia społecznego, przy zgodzie ideologicznie zaoranego społeczeństwa, które wierzy obecnie w konsumpcjonizm, a coraz bardziej obce są mu takie wartości jak np. rodzina i tradycja.
Religia to zło, Trzyma kiboli w kupie, każe napierdalać obcych i jest najnasziejsza.
I ten cały katolscyzm, o którym piszesz jest narzuconym nam systemem z Rzymu przez Niemcy i od lat wychodzimy na tym tak samo. Jeśli nie potrafimy znaleźć czegoś co nas łączy to może należy się zagłada.
Ble, ble, ble
To wygląda jak argumentacja wkurwionego gimnazjalisty, który neguje wszystko, bo jest wkurzony na to, że dostał bana na internet za złe oceny w szkole 
I żeby nie było - nawalony jestem i pojutrze do niczego się nie przyznam. (Nicze chyba nie żyje?)
Nie chce aby to wyglądało tak, jakbym kopał leżącego (pijany), bo nie takie są moje intencję. Zresztą yoovan wie, że go szanuje, i pewnie się nie obrazi z powodu koleżeńskiej sprzeczki. Ten post po prostu dobrze obrazuje problemy, o których wspomniałem, zresztą zanim był pijany, argumentował swój punkt widzenia w taki sam sposób, i popełniał te same błędy, które po raz kolejny zaznaczam, ja również ciągle popełniam (także pewnie w tym poście
)
Ja wiem, że teraz ludzie, którzy się z twoim postem zgadzają pewnie wkurwią się jeszcze bardziej, ale zanim to zrobią niech mają świadomość, iż moją intencją nie jest wymądrzanie się, a jedynie zwrócenie uwagi w jaki sposób nie powinno się prowadzić merytorycznej rozmowy.
Jeżeli w dalszym ciągu ludzie uznają, że chuj mi w dupę. to mają do tego prawo, ale to będzie raczej wyraz złej woli i zacietrzewienia, a nie racjonalnego myślenia (nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem). Nie ma żadnych rzeczowych argumentów w twoim poście, więc z czym ludzie, którzy wduszają like właściwie się zgadzają? Zapraszam do rozmowy, mnie można łatwo przekonać, jeżeli robi się to w racjonalny sposób. Zachęcam do rzeczowej dyskusji, bo na każdą inną szkoda mi czasu, i nawet nie będę jej podejmował. Dlatego również m.in pozwoliłem sobie wytknąć błędy, których w rozmowie nie będę akceptował, i proszę wszystkich aby starali się ich unikać, jeżeli takową chcą prowadzić. W innym razie do niczego to nie prowadzi.
Peace.
Bez obrazy
A teraz wróćmy do meritum, bo w całej tej dyskusji z yoovan'em interesująca jest tylko jedna rzecz, i tylko na to oczekuje rzetelnej odpowiedzi.
Napisane przez yoovan
Ja wiem o co chodzi. WolskaKurwaKatolickaPatriotyczna itd. To trzyma bezmózgów w kupie. Ale czasy zapierdalają i możemy znaleźć inne rzeczy dla sztamy.
Problem w tym, że piszesz o tym, ale tego nie nazywasz. Jakie to są te inne rzeczy dla sztamy? Co jest w stanie trzymać społeczeństwo ( za mordę jak to określasz) poza religią?
...